Etap II - szlakiem Via Claudia Augusta - Moje wyprawy na rowerze i moje pasje.

Idź do spisu treści

Menu główne:

Europa 2011
 

                                                   


Via Claudia Augusta
 

            Przed prawie 2000 lat Rzymianie zbudowali jedyną cesarską drogę przez Alpy - Via Claudia Augusta. Prowadziła ona od miasta Altinum nad Adriatykiem niedaleko Wenecji lub od antycznej przeprawy promowej w Hostiglia (dziś Ostiglia nad rzeką Po), przełęczami Reschenpass i Fernpass, aż do Dunaju. Przed wiekami ten szlak pokonywały tysiące rzymskich żołnierzy, dziś przemierzają go rowerzyści chcący poznać piękną dolinę Adyga i Tyrol od jego najpiękniejszej strony. Via Claudia Augusta jest jednocześnie jedną z najbardziej atrakcyjnych i najłatwiejszych tras rowerowych, która umożliwia przeprawę przez Alpy. Trasę można zaliczyć do średnio trudnych, wiedzie ona poprzez szutrowe i asfaltowe drogi, większość to ścieżki rowerowe dobrze oznakowane. Po drodze trzeba pokonać lekkie wzniesienia i spadki pomiędzy dolinami Gurgltal oraz Inntal. Nieco bardziej strome podejście prowadzi poprzez przełęcze Reschenpass oraz Fernpass.

17 Lipiec 2011- niedziela
Ponte Fabrica - Ostiglia - Este - Ponso - Giacciano con Baruchella - Bergantino - OSTIGLIA - San Pietro in Valle - Sorgà - Vigasio - Castel dAzzano - Verona
        
Skoro świt pobudka i trzeba zająć się wczorajszą prowizorką bo trzeba ruszać dalej, szkoda czasu bo nie wiadomo jak będzie się jechało z tą "moją naprawą". Jechało się lepiej niż się spodziewałem, chociaż przyczepkę mniej obciążyłem niż przed awarią, tereny były płaskie i jechałem bardziej ostrożnie.
Do Ostigli docieram koło południa i wreszcie mogę rozpocząć II Etap mojej wyprawy. Najważniejszy cel w tym roku to przejechać Alpy historycznym rzymskim  szlakiem cesarskim Via Claudia Augusta. Trochę za Ostiglią zgubiłem szlak VCA (drogi szutrowe) ale udało mi się szybko wrócić na szlak, trzeba trochę pilnować oznakowania. Bez większych trudów docieram do Verony, jak zawsze trochę zwiedzania i znajduję kemping „Eurocamp” na wzgórzu skąd jest piękny widok na Veronę. Na kempingu spotykam dwie rodziny z dziećmi z Polski. Po obiado-kolacji biorę się za przyczepkę, muszę ja trochę lepiej zreperować bo od jutra będą już Alpy i nie wiem co mnie czeka.
Przejechałem 146 km.

 



 

18 Lipiec 2011- poniedziałek
Verona - Pescantina- Bussolengo - Sega - Rivoli Veronese - Rovereto - Calliano - Trento - Lavis - Nave San Rocco - Grumo - San Michele all' Adige - Codino/Salorno  
           Po śniadanku i kawce wybrałem się jeszcze na taras widokowy na kempingu skąd mogłem podziwiać Veronę i mogę jechać dalej, dzięki nawigacji łatwo wyjeżdżam z miasta odnajduję szlak VCA. Za miejscowością Gaium zaliczam ładną ścieżkę rowerową, serpentynkę i z małymi przygodami docieram do pięknego szlaku rowerowego „ADIGE” w dolinie Adygi. Pogoda była wspaniała, w koło wszędzie winorośle albo sady. Gdzieś w pobliżu Codino/Salorno zatrzymuję się i biwakuję na dziko bez rozstawiania namiotu, pod chmurką nad rzeką Adyga, 1 m od brzegu. Dzisiaj 132 km.

19 Lipiec 2011- wtorek
Codina/Salorno (Salurn) - Egna (Neumarkt) - Laives (Leifers) - Bolzano (Bozen) - Terlano (Terlan) - Gargazzone (Gargazon) - Merano (Meran) - Lagundo (Alguand)   Camping Via Claudia Augusta
           Poranny chłód od rzeki budzi mnie wcześniej i wykorzystując rześki poranek ruszam dalej szlakiem Via Claudia Augusta piękną doliną Adygi. Przez cały dzień mogłem podziwiać piękno regionu Trydent-Górna Adyga czyli południowy Tyrol. Południowy Tyrol to północna prowincja Włoch położona w południowej części Alp. Region łączy w sobie austriackie tradycje ze śródziemnomorską radością życia, tworząc jedyną w swoim rodzaju jakość. Natura i kultura są tu ściśle ze sobą powiązane. Bolzano (Bozen) i Merano mnie zachwyciło, piękne miasta, super ścieżki rowerowe,  czego trzeba więcej dla rowerzysty. Dzisiaj zatrzymuję się na kempingu „Via Claudia Augusta” w Lagundo, ful wypas. Udało mi się postawić namiot przed deszczem i mimo że lekko padało wybrałem się jeszcze na spacer po okolicy. Dzisiaj przejechałem 150 km super szlakiem rowerowym.

20 Lipiec 2011- środa
Lagundo (Alguand) - Naturns (Naturno) - Laces (Latsch) - Covelano (Göflan) - Lasa (Laas) - Spondigna - Prato allo Stelvio - Agums - Glorenza (Glurns) - Laatsch (Laudes) - Malles Venosta (Mals) - S. Valentino alla Muta - Curon Venosta - Resia   Przełęcz Resia (passo Ressia 1455 m / Reschenpass)
            Na początek dnia podjazd małą serpentyną, ale ładne widoki rekompensują wysiłek. Kolejny dzień jadę przez region Trydent-Górna Adyga i staram się trzymać szlaku Via Claudia Augusta, nie jest to trudne bo szlak jest dobrze oznakowany i super ścieżka rowerowa. Trudno to wszystko opisywać, to po prostu trzeba zobaczyć, jazda rowerem tu to czysta przyjemność i niezapomniane widoki. Miałem w planach przejechać przełęcz Passo dello Stelvio ale dopiero w Glorenzie zorientowałem się że minąłem miejscowość Prato Allo Stelvio gzie powinienem skręcić na przełęcz. Ale co się odwlecze to nie uciecze, na pewno jeszcze wrócę a Alpy. Późnym popołudniem zaczyna się psuć pogoda a ja zacząłem podjazd na przełęcz Resia (Reschenpass). Na przełęcz wjeżdżam około 19:00 i zaczyna padać coraz bardziej, postanawiam biwakować na przełęczy. Noc była zimna, nawet bardzo, ale jakoś wytrwałem do ranka. Dzisiaj skromnie tylko 86 km ale jak tu szybko jechać jak jest tyle do zobaczenia i podziwiania.

21 Lipiec 2011- czwartek
Przełęcz Resia (passo Ressia 1455 m / Reschenpass) - Nauders - Pfunds - Tösens - Prutz - Landeck - Zams - Mils bei Imst - Imst - Tarrenz - Nassereith - przełęcz Fernpass 1207 m  
           Wstaję skoro świt aby rozgrzać się gorącą kawą i jadę na śniadanie do Nauders. Po zakupach i zjedzeniu śniadania zaczynam zjazd i podziwiam nadal piękne widoki i mijam już Austriackie miasteczka z pięknie wymalowanymi fasadami budynków i niezliczone, śliczne „źródełka” pitnej wody. I tak mknę sobie drogą nr. 180 aż do Pfunds i chciałem jeszcze dalej jechać tą trasą (180 ) mimo znaku zakaz dla rowerów za Pfunds. Nagle pojawił się Polizei i dobrze że skończyło się tylko na upomnieniu i „nakazie” opuszczenia drogi, 50 m obok leciała L65 .
Dalej już bez przygód, mknę sobie doliną Innu, zaliczyłem trochę szutrowych ścieżek jadąc szlakiem VCA i myślałem że w Alpach jest wulkan, ale to tylko chmura przyczepiła się góry. Za Imst zaczyna psuć się pogoda czyli padać deszczyk a już za Nassereith pada porządnie. Mimo to zaczynam podjazd na przełęcz Fernpass, nie jadę już szlakiem VCA tylko drogą  
179 . Przed szczytem już tak leje że postanawiam przenocować na podjeździe na przełęcz, znajduję eleganckie miejsce w lesie, jak się okazało na drugi dzień 100 m od przełęczy. Namiot już stawiałem w ulewie która ustała późnym wieczorem.  

 



 

22 Lipiec 2011- piątek
Fernpaß - Biberwier - Lermos - Wengle - Bichlbach - Heiterwang - Reutte - Pflach - Füssen - Dietringen - Lechbruck am See - Schongau - Hohenfurch - nad Lechem  
           Dzisiaj na spokojnie śniadanko, kawka i można ruszać w drogę, jak się okazało przełęcz była tuż, tuż i szybko było już z górki. Niestety równie szybko pogoda zaczyna się psuć, od Lermoos zaczyna deszczyk siąpić od czasu do czasu nasila się. Z Alpami żegnam się w Füssen, bardzo ładne Niemieckie miasteczko. Wszystko było by ładnie i pięknie gdyby nie deszcz, po południu padało już porządnie. Znajduję ładne miejsce nad rzeką Lech i stawiam namiot na dziko. Dzisiaj skromnie, przejechałem tylko około 120 km.


23 Lipiec 2011- sobota
Via Claudia/LL17 - Asch - Ellighofen - Igling - Hurlach - Graben - Königsbrunn - Augsburg - Gersthofen - Langweid am Lech - Meitingen - Westendorf - Nordendorf - Mertingen - koło Auchsesheim
           Leje i leje ale czas ruszać dalej, nie ma widoków na poprawę pogody i nic nie zyskam siedząc nadal w namiocie. Odpowiednio się przygotowałem na deszcz i ruszam dalej. Po drodze mijam duże ładne miasto Agsburg, niestety leje coraz mocniej, pogoda nie zachęca do zwiedzania i dzisiaj nie dojadę do Donauwörth. Dzisiaj tylko 132 km, staję na dziko koło Auchsesheim.

24 Lipiec 2011- niedziela
koło Auchsesheim - DONAUWÖRTH  / Zakończenie szlaku Via Caudia Augusta
           Pogoda mnie nie rozpieszcza, budzi mnie znowu siąpiący deszcz. Po gorącej kawce zwijam namiot na „mokro” i czas ruszać dalej. Szybko docieram do Donauwörth i tu kończy się historyczny rzymski szlak cesarski Via Claudia Augusta, a mój II etap tegorocznej wyprawy. Trasa rzeczywiście łatwa do przejechania i super ciekawa. A najlepszy i najłatwiejszy  odcinek to w Alpach i dolina Adygi i Włoskie ścieżki rowerowe (to moje zdanie).

 
 
W Donauwörth
 
 
 

Już w DONAUWÖRTH

 
 
 



 
 

Trasa rowerowa 1415483 - powered by Bikemap 
 
 
 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego